Nasi wędkarze z Dziemian prosili o zamieszczenie wywiadu z wędkarzem-rekordzistą z Dziemian. Ruszyliśmy więc na wywiad, zwłaszcza że rekordzistą okazał się nasz przemiły sąsiad z bloku,
Pan Tadeusz Turzyński.
Zdjęcia niestety są z komórki, tak więc jakoś nie jest najlepsza, ale SAMI ZOBACZYCIE O CZYM TU MÓWIMY!!!
Dziemiany.net: Dzień dobry! Słyszeliśmy, że złowił Pan COŚ WIELKIEGO, o czym mówi cała wieś i nie tylko. Czym była ta legenda?
Tadeusz Turzyński: To był sum, mierzył 130 cm, a ważył 17,5 kg.
Dziemiany.net: A kiedy go Pan złowił? No i na co i czym? Bo na takie informacje z pewnością czekają wędkarze…
Tadeusz Turzyński: Został złowiony 15 lipca 2010 r., wziął ok. 19.00, ale z wody wyjęty został gdzieś koło 21.00. Łowiłem z łódki, wziął przy trollingowaniu (dla nie-wędkarzy: zarzuca się sztuczną przynętę z wędki speeningowej i holuje z tyłu łodzi). Został złowiony na wędkę spinningową Jaxon, kołowrotek Jaxon, żyłka o grubości 0,22 mm, wytrzymałości ok. 6 kg.
Dziemiany.net: Dwie godziny wyciągania ryby z wody?!
Tadeusz Turzyński: Tak (śmiech). Wziął vis a vis kąpieliska gminnego. Nie wiedziałem, co z nim zrobić, bo wiedziałem, że jest piekielnie mocny i wielki. Zaciągał mnie w kierunku brzegu, a tam zostać nie mogłem, bo sum się chowa w trzcinie, zastawia, zahacza za korzenie drzew, szuka kryjówek, żeby się odczepić, ale też „przymurowuje się” do dna i ciężko go wtedy ruszyć. Musiałem więc odpłynąć jak najdalej brzegu. Jednak ręce miałem zajęte trzymaniem wędki. Na szczęście po tej stronie jeziora kąpał się Daniel, poprosiłem Go więc o pomoc. On wiosłował na środek jeziora, ja mogłem się skupić na wędce i walce z rybą.
Dziemiany.net: I jak udało się go wciągnąć w końcu do łódki?
Tadeusz Turzyński: To jeszcze nie był koniec. Okazało się, że podbierak jest za mały i nie mieliśmy go czym wyciągnąć. Mieliśmy jednak taki gruby drut do mocowania łódki przy brzegu. Z niego zrobiliśmy osękę (coś na kształt haka) i w ten sposób chcieliśmy go wyciągnąć. Niestety łódka także była za mała na tego suma i wciąganie go groziło wywróceniem. Tym razem z pomocą przyszedł nam rower wodny. Kolega podpłynął i stabilizował łódkę, a my mogliśmy się zająć wyciąganiem suma.
Dziemiany.net: Podczas dwugodzinnej walki z rybą na Rzunie musiał Pan mieć już wielu kibiców na brzegu
Tadeusz Turzyński: Na brzegu, w wodzie – wpław i na kajakach, łódkach … (śmiech). Duże zamieszanie, ryba też to czuła… Kilkanaście osób było na pewno (śmiech). Musieliśmy się jeszcze spieszyć, bo zbliżała się duża burza, a pozostanie na jeziorze stawało się już naprawdę niebezpieczne…
Dziemiany.net: Czy to największa ryba jaką Pan złowił?
Tadeusz Turzyński: Tak, największy mój okaz.
Dziemiany.net: A od ilu lat Pan wędkuje?
Tadeusz Turzyński: Wędkuję od prawie 30 lat. Tutaj na Rzunie 12 lat.
Dziemiany.net: A jakie jeziora Pan poleca chcącym wędkować w naszej gminie.
Tadeusz Turzyński: Nie wiem, ja wędkuję tylko na Rzunie, taki sentyment, przyzwyczajenie…
Dziemiany.net: A Rzuno Pan poleca?
Tadeusz Turzyński: (śmiech) To bardzo ciężkie jezioro do łowienia. Jest bardzo żyzne i ryba nie chce z brać. Ichtiolog z Gdańska tu był i się dziwił, że w ogóle coś da się tu złowić. Już najłatwiej złapać szczupaka.
Dziemiany.net: To dlaczego akurat to jezioro?!
Tadeusz Turzyński: Ja po prostu lubię sobie wyjść, posiedzieć, popatrzeć na przyrodę. Ja nie chodzę „po ryby”, bo to do rybnego bym poszedł (śmiech), tylko chodzę „na ryby”, a to co innego i do tego Rzuno się wspaniale nadaje. Jest tu mnóstwo zwierzyny w wodzie, na wodzie, w lesie… Wszystko to sobie oglądam, gdy jestem na rybach…
Dziemiany.net: Piękne powiedzenie (śmiech), zapamiętamy i polecamy wszystkim tym, którzy z tak wielkim ciśnieniem podchodzą do wędkowania! Życzymy więc samych pięknych chwil na rybach, no i więcej takich okazów, jak ten sum. Dziękujemy za rozmowę!
Jeśli chcielibyście porozmawiać z Panem Tadeuszem, poradzić się (bo to naprawdę FACHOWIEC), pójść na ryby napiszcie do Niego maila: wodnik714@ovi.com
A poniżej jeszcze dwa zdjęcia tej imponującej rybki:)







