Jakiś czas temu ogłoszenie na nasz portalu przesłał Gryf Racing Team. Gokarty to temat nam obcy. Sport raczej elitarny, ale z okazji uaktualnienia danych postanowiliśmy spotkać się z założycielami tego stowarzyszenia, by poznać ich działalność. W końcu wyścigowy gokart w Dziemianach do zwyczajnych nie należy.
Oczywiście przed wywiadem chciałam zrobić zdjęcia więc pytałam o miejsce, pogodę, światło. Okazało się, że moje pytania były całkowicie pozbawione sensu, gdyż gokart nie może wyjeżdżać na żadną powierzchnię w promieniu chyba 100 km od Dziemian, „parkuje” w pokoju więc światło i pogoda znaczenia nie mają. Tak więc kilkoma korytarzami Zakładu Kamieniarskiego panowie wprowadzili mnie do pokoju, gdzie zobaczyłam to:
Kierowcą Gryf Reacing Team jest Dawid Gawin, mieszkaniec Dziemian. Ściga się już od 5 lat. Zaczynał od zwykłych gokartów, by w końcu ścigać się w najwyższej klasie, czyli w KZ2.
Ten sprzęt i w sumie dyscyplina różni się tym od innych gokartów, że ma 6 biegów, osiąga 200 km/h, a przede wszystkim ma czasy reakcji i przeciążenia jak w Formule 1. Pierwsza setkę osiąga w 3 sekundy i tak samo szybko się zatrzymuje.
Jest ostatnim etapem w karierze kierowcy, który zamierza ścigać się bolidami na torach Formuły 1.
Dawidowi pomaga znany nam już Kamil Janik. To także dzięki Jego pomocy Dawid może się ścigać. Gdy zapytałam naszego kierowcę, czy trenuje z pewnym zażenowaniem powiedział, że bardzo mało. Dlaczego? Otóż jak powiedzieli:
10 minut jazdy to 10 godzin pracy. Liczymy czas przygotowania gokarta, wyregulowania go pod tor, warunki itd. Potem jazda. W trakcie jazdy wiekowy już sprzęt sypie się, odpadają różne śrubki, także dlatego, że taka jest specyfika tego sportu i sprzętu. Tak więc potem jest wymiana, naprawa, uzupełnianie braków, kupowanie części…
Panowie i tak się cieszą, bo nauki pobierali u mistrza Polski – Mirosława Nowaka. To On nauczył Ich, jak pracować z gokartem od strony mechaniki. Dzięki Niemu oszczędzają na serwisantach. Dawid śmiał się, że chyba żaden kierowca tej klasy rozgrywkowej nie wie tyle o sprzęcie, co on. Z jednej strony jest do tego zmuszony przez oszczędności (normalnie zawodnik wsiada i jedzie, a nie siedzi godzinami przy silniku), z drugiej strony wraz z Kamilem potrafią idealnie dopasować parametry, maksymalnie wykorzystując ostatnie rezerwy możliwości tego sprzętu.
Oczywiście jak często, wszystko rozbija się o pieniądze. Gokart Dawida był kupiony już jako używany, po kierowcy, który sprzęt wymienia co kilka wyścigów. Sprzęt Dawida ma już POTĘŻNY przebieg. Potrzebny jest więc albo nowy gokart, albo chociaż nowy silnik. Koszt gokarta: 10 000 euro. Zapytałam Dawida, co by się stało gdyby miał taki sprzęt. Odpowiedział szczerze, z wielką wiarą: „Na pewno byłbym w pierwszej 10 na świecie”. Dawid założył więc stowarzyszenie. Szuka sponsorów.
Czy Dawid ma podstawy? W rok osiągnął to, do czego inni kierowcy dochodzili od 10 roku życia. Przeskoczył praktycznie od razu do klasy KZ2. W Polsce nie ma się z kim ścigać. W związku z tym nie ma licencji, a więc nie może startować za granicą. Takie koło zamknięte. Kiedyś widzieli go w akcji menedżerowie z kluby z Berlina. Ma otwartą drogę do tego berlińskiego klubu. Jednak wtedy musiałby startować w barwach niemieckich.
Dwa dni po naszym spotkaniu Dawid napisał:
Witam, z tej strony Dawid.
Może to się wydawać nieprawdopodobne, ale jest bardzo duże prawdopodobiesństwo, że sytuacja się kompletnie zmieniła. Kojarzy pewnie Pani, zespół Pana Ciszaka o którym wspomniałem, który chciał mi pomóc, abym został ich kierowcą. Dzisiaj rano dostałem telefon od Pana Ciszaka i poinformował mnie o tym, iż zmieniono prezesa PZM i wszystko uległo zmianie. Jest też duże zamieszanie wokół mojej kategorii „KZ2″ w Polsce i praktycznie już jest przesądzone, że będę miał się z kim ścigać.
Pan Ciszak zaoferował mi sprzęt najwyższej półki za cenę 20.000 zł i miejsce w zespole wyścigowym, normalna cena takiego sprzętu z takim wyposażeniem to prawie 45.000 zł, więc jest to naprawdę wspaniała okazja.Przy pomocy tego sprzętu jest bardzo wielkie prawdopodobieństwo zdobycia Mistrzostwa Polski, a także wysokie miejsca na międzynarodowych zawodach. Ale to nie koniec, dostałem telefon od mojego przyjaciela z zawodów Pana Edmunda Szufrajda, że on i cały klub chcieli bym znalazł się w ich szeregach. Tu stronka klubu http://www.lktwg.com/. Klub skupia naprawdę świetnych zawodników, i zarząd klubu wyraził wielką chęć, aby za pomocą Pana Szufrajdy wzmocnić klub na arenie Kartingu, poprzez starty dla tego klubu w zawodach, otrzymując w zamian za promowanie klubu pomoc różnego rodzaju.
Myślę, że jest to świetna wiadomość ponieważ nie muszę narazie uciekać do Niemiec.
Dziękuję i pozdrawiam, Dawid
Jeśli ktoś chciałby pomóc Dawidowi TUTAJ (kliknij) znajdzie adres stowarzyszenia. Myślę, że naprawdę warto, bo walczy jak lew. A tak napisał na swojej stronie internetowej, co każdy z nas powinien pamiętać, gdy jest naprawdę ciężko:
W mojej dotychczasowej karierze przeżyłem już wiele. Walczyłem na torze z rywalami, a w parku maszyn z uciekającym czasem. Zdarzało mi się jeździć na 3 kołach, ponieważ 4 się urwało, prowadziłem gokarta z kompletnie krzywym podwoziem, jechałem z uszkodzoną skrzynią biegów czy nawet z uszkodzonymi hamulcami. Lecz nigdy, absolutnie nigdy, nie poddałem się i za każdym razem walczyłem zawsze do samego końca. Nie było także sytuacji, w której awaria doprowadziła do straty chociażby jednej pozycji.









